Page 210 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana w Łodzi. Arie Aksztajn (Eckstein) - Ulica Dolna.
P. 210

Jeszcze raz dziewczyny powtórzyły za ciotką „tfu”.
             – Są kurwy, które stoją w sklepach za ladą i oszukują ludzi. To są kleszcze
           i zarazki. Ale najgorsze kurwy to księża i rabini, bo oszukują i ludzi, i Boga. Krót-
           ko mówiąc – ciotka zakończyła z gniewnym spojrzeniem – tfu na nich. I znów
           powtarzam moją prośbę. Przyjmijcie naszego brata na łono rodziny.
             Prawie wszystkie były pijane. Przemówienie ciotki poruszyło serca nas
           wszystkich. Dziewczyny bez zahamowania roniły łzy, z wyjątkiem Bronki –
           nikt nie wiedział, co ją teraz rozśmieszyło. Ciotka przyglądała się dziewczynom,
           aby sprawdzić, jakie wrażenie wywarła jej przemowa. Ale nie było kogo zapytać,
           bo prawie wszystkie posnęły. Ja też poszedłem do łóżka. Słabość znów mnie
           dopadła. Bronka siedziała przy mnie na łóżku, aż usnąłem.
             W normalny dzień dziewczyny zaczynają pracę o dziesiątej rano. Do tego
           czasu śpią po ciężkiej nocy. Godziny pracy zależą od klientów. Ważnym
           klientom należy się szczególne traktowanie. Na przykład detektywi, bogaci
           kupcy i oficerowie policji – na tych dziewczyny mówią „ważny kutas”. Ogólnie
           rzecz biorąc, dla nich istnieją tylko różne rodzaje kutasów. Zamiast mówić
           „mężczyzna”, mówią „kutas”. Dla nich nie ma człowieka dobrego albo złego,
           smutnego czy szczęśliwego. Dla nich liczy się tylko, ile czasu im klient zabiera
           i ile zostawia pieniędzy. Nienawidzą wszystkich mężczyzn. Moim zdaniem
           Bronka jest pod tym względem trochę inna. Potrafi dać poczucie ciepła,
           potrafi wysłuchać męskich kłopotów i pocieszyć. Kilka razy nawet wsparła
           ich pieniędzmi, ale może się mylę. Innych klientów, to znaczy przygodnych
           kutasów, nazywają „fiku-fiku”. Większość klienteli to robotnicy, studenci
           i uczniowie jesziwy albo dziwolągi, których najwyraźniej nie chce żadna
           kobieta. To są szybcy klienci. Parę minut i po wszystkim. Tych dziewczyny
           traktują brutalnie. Czasami, jeśli taki klient nie ma dość pieniędzy, robią
           to na stojąco w korytarzu. Transakcja na ogół zawierana jest za pomocą
           identycznych zdań i gestów. Klient zawsze przychodzi trochę skrępowany
           z odliczonymi pieniędzmi w ręku. Jedna z dziewczyn podchodzi do niego ze
           znudzoną, czasem wręcz skrzywioną miną.
             – Najpierw pieniądze.
             – Ile?
             – Ile masz?
             – Pół złotego.
             – Dobra. Zrób to szybko, żadnego cackania się.
             Dziewczyny na zmianie ubrane są tylko w szlafrok, pod którym są zu-
    208    pełnie gołe. Zmiany są im przydzielane. Każda ma dwa dyżury w tygodniu.
   205   206   207   208   209   210   211   212   213   214   215