Page 18 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana w Łodzi. Arie Aksztajn (Eckstein) - Ulica Dolna.
P. 18

żeby ją sprzedać. Ale targ jest już dziś zamknięty. Może mógłbym przespać
           się u was, a jutro o świcie sobie pójdę?”
             „Oczywiście – odpowiada mu krawiec. – Podzielimy się tym, co mamy”.
             Gość wyszedł z domu po kozę. Po chwili na środku izby stoi koza z wy-
           mionami jak kufry, zerka na gospodarzy i zaczyna meczeć, jakby prosiła
           o wydojenie, bo pełna jest mleka. Żona krawca wzięła duży garniec i wydoiła
           kozę, po czym koza rozłożyła się pośrodku izby, jakby od zawsze tu była.
           I wtedy przypomniano sobie, że gość nie wrócił do domu. Wszyscy wybiegli
           na dwór, lecz gość zniknął, jakby się pod ziemię zapadł. Zrozumieli, że to
           był prorok Eliasz . Nakarmili córki mlekiem, a z tego, co zostało, zrobili ser.
                         9
           Resztę koziego mleka sprzedali w mieście, za pieniądze kupili macę, wino
           i ryby. Po kilku miesiącach koza się ocieliła i szczęście rozjaśniło im twarze.
           Ja – ciągnie opowieść reb Icchok – spotkałem tego Żyda kilka dni po tym
           cudzie i za każdym razem, gdy jestem akurat w pobliżu, zatrzymuję się u niego
           i kosztuję jego sera.
             Reb Icchok opowiedział jeszcze dwie inne bardzo podobne historie, które
           też miały cudowne zakończenie. Nie wiem, co sobie myślą inni, ale ja w opo-
           wieść o kozie wierzę stuprocentowo i powiem wam dlaczego.
             U nas na rogu ulic Zgierskiej i Flisackiej mieszkał sobie Żyd, prawdziwego
           nazwiska nie znam, ale na podwórzu wołali na niego Chaim Meee. Może dla-
           tego, że miał brodę jak kozioł. Ten Chaim Meee był wysoki, chudy i całkiem
           siwy, nawet brwi miał siwe, a spod brwi błyszczały wyłupiaste czarne oczy.
           Godel mi mówił, że wyłupiaste oczy biorą się z zazdrości. Ale tym, co najbar-
           dziej rzucało się w oczy u Chaima Meee, były olbrzymie uszy. Powiadano,
           że w lecie mógł tymi uszami odpędzać muchy. Był taki popędliwy, że nie daj
           Boże. A przede wszystkim był chorobliwie skąpy. Mówiono, że liczył fasolę
           w zupie. Nie tylko w swojej, ale także w zupie żony i dzieci. I chyba przez taki
           jadłospis wszyscy w jego domu byli chudzi jak wyschnięte deski. Jego żona
           miała podobne cechy, tyle że była malutka jak strąk suszonej fasoli. Mieli oni
           kozę o imieniu Dwojra. Moim zdaniem to imię zupełnie nie pasuje do kozy,
           bo jak można powiedzieć na przykład: „Dwojra daje dwa litry mleka”? Ale
           nie ja nadałem jej imię, więc niech będzie Dwojra. Była wielka jak cielę. Któ-
           regoś dnia zobaczyłem, jak Bronek, syn bogacza, wypija kubek mleka i flaki




           9    Prorok Eliasz – postać szczególnie celebrowana podczas święta Pesach. W żydowskim folklorze
     16      jest sprawcą wielu nieoczekiwanych cudów na rzecz ludzi prawych, lecz ubogich.
   13   14   15   16   17   18   19   20   21   22   23