Page 95 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana w Łodzi. Chava Rosenfarb „Między miasteczkiem i Łodzią. Opowieść o miłości”.
P. 95

Joel zaśmiał się.
                – A masz wybór? – Przelał wino z dzbana do butelek, po czym owinął ich
             szyjki szmatkami i zawiązał sznurkiem. Pokręcił głową. – Właściwie nie o to
             chodzi. Naprawdę to nie ma żadnego wyboru. Trzeba przyjmować świat takim,
             jaki jest. Ale wszystko we mnie pragnie dotrzeć do ziarna tajemnicy stworzenia…
                – We mnie również! – zawołał Jankew. – Kiedyś, gdy byłem dzieckiem, mat-
             ka opowiadała mi o zasłonach, w które otulony jest świat… O jednym świecie,
             który w tej samej chwili jest w drugim, i od tamtego czasu… – Joel popatrzył na
             niego, a jego spojrzenie było przejmujące. Nikt nigdy nie spoglądał w Jankewa
             tak głęboko, niemal do samego jądra duszy. A tajemnicę cimcum , Joelu, jak
                                                                     54
             ją pojmujesz? – wykrztusił.
                – No cóż, tajemnicę cimcum? – głos Joela przypominał szum. – Dlaczego
             nie zapytasz o to Abraszki? Jako dziecko jest bliżej początku. Wciąż jeszcze nie
             jest tak bardzo zanurzony w materialności bytu. Tworzy rzeczy, których nigdy
             nie było na świecie, więc ma lepszą kontrolę nad tą kwestią niż my obaj. Pyta-
             nie, czy jeśli Ejn Sof  ta święta Wielka Nicość, a więc jeśli Wszechmocny jest
                              55
             wszędzie, to gdzie było miejsce na stworzenie światów? W tej sprawie istnieje
             wyjaśnienie, że Wszechmocny się skurczył w sobie, cofnął i jednym strzałem
             wypromieniował stamtąd dziesięć sefirot  – swoje naczynia. W ten sposób
                                                 56
             stworzył światy. Ponownie się cofnął i ponownie wypromieniował. I tak czyni cały
             czas. Wypromieniowywanie i cofanie się to ruch podobny – na przykład – do
             ruchu ludzkiego serca. Gdy płuca kurczą się, wydychają powietrze i to jest jak
             puls. A ponieważ Rebojne szel Ojlem kurcząc się, jest wszędzie, pozostaje jak
             oliwa czy wino na dnie i na ściankach naczynia, a w rezultacie nie tylko puls,
             wieczny oddech, przenika wszystkie światy i wszystko, co się na nich znajduje,
             ale w każdym z nas znajduje się też ta odrobina oliwy… kawałeczek Pana Świata.
             I to daje nam, jak to mówią, naszą godność.
                – Ale Joelu – wykrztusił Jankew. – Przekonanie o takiej godności to przecież
             pycha. A co z odrobiną skromności? Gdy ktoś tak myśli o sobie, to może się
             przecież uznać za kogoś wielkiego.
                – Tylko skończony idiota ma się za kogoś wielkiego – Joel skrzywił się. – Wy-
             starczy, aby sobie przypomniał, że przyszedł na świat pomiędzy dwoma otworami,
             którymi wychodzą nieczystości i mocz, i że sam jest niczym więcej niż nawozem


             54   Cimcum (hebr.) – wycofanie, skurczenie się, termin używany w kabale luriańskiej oznaczający akt
                wycofania się Boga ze swojej doskonałości po to, by stworzyć przestrzeń dla świata i człowieka.

             55   Ejn Sof (Nieskończony, Bezkresny) – jedno z imion bożych, szczególnie ważne dla żydowskiego
                mistycyzmu: kabały, która definiuje Ejn Sof jako „nieskończoną wolę Boga”.
             56   Sefirot (hebr.) – dziesięć emanacji boskiego światła, które są aspektami nieskończonego Boga,
                kolejnymi stopniami jego poznania, dziesięć sefir tworzy Drzewo Życia.
                                                                                   95
   90   91   92   93   94   95   96   97   98   99   100