Page 9 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana w Łodzi. Arie Aksztajn (Eckstein) - Ulica Dolna.
P. 9

Dla mnie to istny cud. Siada sobie człowiek na krześle, wznosi pałace przed
             twoimi oczami i rozkazuje słońcu świecić, kwiatom pachnieć, a ludziom
             słuchać i wzruszać się.
                Wszystkie swoje opowieści reb Icchok rozpoczyna cichym głosem, ledwo
             słyszalnym, i zawsze od słów „pewnego razu był sobie” albo „pewnego razu
             zdarzyło się”. Kiedyś go zapytałem, dlaczego pierwsze słowa wypowiada tak
             cichutko.
                – Bo to sekret, a sekrety wypowiada się po cichu. Nie znam ani jednej
             osoby, która nie chciałaby usłyszeć sekretu.
                Reb Icchok umie nie tylko opowiadać. Potrafi też tłumaczyć w bardzo
             spokojny i przekonujący sposób. A ja ciągle się dopytuję. Na przykład pytam
             go, jak daleko jest z podwórza do nieba i do Boga.
                – Moim zdaniem za daleko.
                Albo pytam, gdzie w niebie znajduje się piekło, a gdzie raj.
                – Tego nie wiem, ale wiem, gdzie one są na tym podwórzu.
                Reb Icchoka nigdy nie denerwują moje pytania. Nigdy mi nie mówi, tak
             jak wszyscy dorośli: „Nie zrozumiesz, bo jesteś dzieckiem”. Czasami ot tak
             zadaję mu pytania, żeby sprawdzić granice jego cierpliwości. Ale jeszcze nigdy
             nie udało mi się wyprowadzić go z równowagi.
                Ach tak, zapomniałem wam powiedzieć, w jaki sposób poznałem reb
             Icchoka Muczesa, więc teraz wam opowiem, ale szeptem – bo to sekret.
                Jeszcze długo przedtem, zanim go pierwszy raz zobaczyłem, docierały do
             mnie pogłoski, że widziano reb Icchoka w Aleksandrowie albo że już do nas
             przybył, ktoś go widział na ulicy Zgierskiej. Zaciekawienie tym, co widział,
             co słyszał i co tym razem opowie, nie miało granic. Nawet Godel, ten zło-
             dziej, który nigdy nie patrzy na człowieka, tylko na jego kieszenie, był bardzo
             poruszony, choć nie omieszkał dodać:
                – Owszem, potrafi gadać, ale opowiada tylko o sprawiedliwych i o rabi-
             nach. Myślałby kto, że wszyscy Żydzi to sprawiedliwi albo rabini. Czemu
             nie opowie o złodziejach, na przykład o Ślepym Maksie, który gotów oddać
             ostatnią kromkę chleba głodującemu Żydowi?
                Myślę, że tym, który najbardziej czeka na reb Icchoka, jest Jona Krug.
             Po prostu ma bzika na punkcie jego historii. Jona Krug jest już bardzo stary
             i prawie nie widzi. Nie jest w stanie przeczytać napisanego zdania, nawet jeśli
             litery są wielkości krowy.
                – Jest już bardzo blisko – prorokuje Jona Krug. – Czuję go w kościach –
             przepowiedział i miał rację.                                           7
   4   5   6   7   8   9   10   11   12   13   14