Page 309 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana w Łodzi - Chava Rosenfarb. Drzewo życia - tom trzeci.
P. 309
o resorcie, które zamierzała napisać. Szło jej ciężko, przypominanie sobie tamtego
nastroju było bolesne, bolało też poszukiwanie właściwego języka. Zmęczyła się
w końcu, zdenerwowała na siebie z powodu tej bezradności. Chwyciła płaszcz
i zbiegła na ulicę. W bramie spotkała Berkowicza. Czekał na nią. Niewiele bra-
kowało, by wpadli sobie w ramiona.
– Biegnie pani do przyjaciela? – zapytał.
– Tak… Nie… Tak sobie zeszłam.
– Więc proszę ze mną – zawołał. – Pobrałem dziś brykiety. – Spoglądał na
nią wyczekująco, a gdy dostrzegł na jej twarzy zgodę, zaproponował zawstydzo-
ny: – Proszę mi mówić Symcha.
Przebiegli przez most. Na podwórzu przy Lutomierskiej spotkali Dawida.
Objął Rachelę i ucałował w oba policzki. – Właśnie do ciebie idę! – Zawołał
i pociągnął ją za sobą.
Pozwoliła się ciągnąć, rzucając w kierunku Berkowicza promienny uśmiech:
– Przyjdę do pana rano.
Dawid był radosny. Odebrał nową rację.
– Kochasz mnie tylko wtedy, gdy wychodzi nowa racja i jesteś najedzony –
żartowała.
– Skoro tak, to w ogóle cię nie kocham, ponieważ nigdy nie jestem najedzony.
Jego dobry nastrój był zaraźliwy. Opowiedział jej, że wyszedł rozkaz, żeby we
wszystkich kościołach w mieście modlić się za Hitlera, ponieważ jest ciężko chory.
Powiedział jej, że przeżywa autentyczny przypływ optymizmu i że jest pewien, że
oboje, ona i on, przeżyją wojnę, a to wymaga szczególnego uświetnienia, teraz,
na miejscu. I że muszą gdzieś pobiec, żeby chociaż przez chwilę być sami, na
przykład na górę do sypialni. W końcu nie mógł już wytrzymać i wyrzucił z sie-
bie: – Mam dla ciebie niespodziankę! – Zrobił krótką pauzę, żeby przytrzymać ją
w niepewności i oznajmił: – Dostaniesz skierowanie do domu wypoczynkowego !
3
– Z dumą uderzył się w pierś: – Sam to załatwiłem, moja droga! Zobacz, jaki
ze mnie bohater! Co tak na mnie patrzysz? Nie wierzysz we mnie? Sądzisz, że
zawdzięczamy to doktorowi Lewinowi? Akurat. W jego rękach były tylko detale, to
ja poruszyłem niebo i ziemię! – Przycisnął ją do siebie i spojrzał wiernie w oczy:
– Cały tydzień będziesz żreć i żłopać, aż nabierzesz zdrowia i krzepy.
3 W kilku budynkach na Marysinie znajdowały się domy wypoczynkowe przeznaczone dla pracow-
ników gminy, robotników i młodzieży pracującej, w których można było podreperować zdrowie.
Dostanie się na turnus było czasami szansą na przeżycie, było tam dobre wyżywienie, kuracju-
sze nie pracowali. Domy wypoczynkowe funkcjonowały od jesieni 1941 r. do sierpnia 1943 r.