Page 370 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana w Łodzi - Chava Rosenfarb. Drzewo życia - tom drugi.
P. 370

*



                  Przed nocą sederową wszystko w mieszkaniu lśniło i błyszczało czystością.
               Podłoga była wymyta i pokryta starymi, brązowymi workami. W dużej izbie siedziały
               córki reb Chaima, uczesane i wystrojone. Wszystkie łóżka były dzisiaj posłane,
               ponieważ nawet dwie chore dziewczyny ubrały się do kolacji. Dziewczęta nosiły
               swoje codzienne sukienki, jedyne, jakie posiadały, ponieważ nowe rzeczy, które
               kupiono na początku wojny, rodzina była zmuszona sprzedać niemal nieużywa-
               ne, aby kupić jedzenie dla dwóch młodszych, plujących krwią córek. Jednak te
               ubrania, które noszono na co dzień, były wyprane i wyprasowane, i choć zdrowe
                                                                 6
               dziewczęta dopiero co wróciły z pracy w resorcie gorsetów , gdzie szyły paski
               i biustonosze dla Niemek, w blasku płonącego światła wszystkie wyglądały
               odświętnie i świeżo.
                  Wielki piec kaflowy stał zimny i pusty. Już dawno temu odpracował swoje,
               a gotowe jedzenie stało w łóżkach Ejbuszyców przykryte poduszkami i pierzy-
               nami, aby utrzymać ciepło. To Blumcia Ejbuszyc uparła się, że jedzenie należy
               schować u nich, aby łóżka w pokoju, w którym będą wieczerzać, były elegancko
               posłane. A po drugie, jak twierdziła, przyjemnie jest przynosić jedzenie z kuchni.
                  Jej prawdziwa intencja była zupełnie inna. A mianowicie Ejbuszycowie obawiali
               się prątków Kocha , martwili o swoje dzieci. Od kiedy dwie córki reb Chaima
                               7
               zachorowały, Blumcię i Mojszego zaczął prześladować „koszmar TBC”. Przy
               każdej okazji zaglądali Racheli i Szlamkowi w oczy, sprawdzali czoła, puls, cały-
               mi dniami planując, jak się wydostać z tego mieszkania, zdobywszy wcześniej
               jakieś lokum tylko dla siebie. Jednym słowem, przyjęcie zaproszenia na seder
               nie przyszło Ejbuszycom tak łatwo i kto wie, czy Blumcia nie odmówiłaby reb
               Chaimowi, gdyby nie usłyszała tego samego dnia dobrej nowiny od Mojszego,
               że tam, gdzie pracował przy rozbiórce starych domów, spotkał dawnego klienta
               swojej golarni, który teraz był inspektorem urzędu mieszkaniowego i który jemu,
               Mojszemu, obiecał załatwić mieszkanie po rodzinie, która dobrowolnie stawiła
               się na wyjazd. Tą obietnicą uzbroiła się Blumcia przeciw myślom o prątkach Ko-
               cha, które – niewidoczne i niebezpieczne – czyhały na jej rodzinę we wspólnym
               mieszkaniu.
                  Wszystko było przygotowane do sederu, a Rywka wpatrywała się w drzwi,
               pragnąc dosłyszeć kroki Chaima, które w jej uszach zawsze brzmiały potrójnie,
               jakby towarzyszyły im kroki jej dwóch synów. Zawsze się też dziwiła, gdy wchodził



               6    Zakład Gorsetów i Biustonoszy działał w getcie w ramach Wydziału Bieliźniarsko-Odzieżowego,
                  powstawała tam elegancka bielizna dla pań wywożona do Rzeszy.
               7    Prątkami lub pałeczkami Kocha – od nazwiska ich odkrywcy, Roberta Kocha – nazywane były
         368      bakterie (Mycobacterium tuberculosis) wywołujące gruźlicę.
   365   366   367   368   369   370   371   372   373   374   375