Page 369 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana w Łodzi - Chava Rosenfarb. Drzewo życia - tom drugi.
P. 369

nych oczodołów błyszczały wielkie, głębokie źrenice. Jednak nie były one szkliste
                  i przymglone, bił z nich wciąż serdeczny, ciepły blask.
                     Również twarz reb Chaima Pończosznika nie przypominała samej siebie
                  sprzed roku czy dwóch. Rewizja Kripo i wizyta w „czerwonym domku” tak zmieniły
                  jego wygląd, że nawet starzy znajomi i sąsiedzi z podwórka nie mogli go poznać.
                  Przede wszystkim nie widział na jedno oko, które mu okaleczono w czasie prze-
                  słuchania. Poza tym wyszła mu broda, policzki zapadły się, a uszkodzony nerw
                  w okolicy szyi zmuszał do trzymania głowy wykręconej na bok, nieco na skos.
                  Do tego wszystkiego zimą poślizgnął się i zwichnął stopę, czego konsekwencją
                  był ból w czasie chodzenia.
                     Poprzedniej nocy reb Chaim i Rywka usunęli z mieszkania chomec  i wyko-
                                                                             4
                                            5
                  szerowali kuchnię oraz naczynia . Ejbuszycowie pozwolili im robić w swojej części
                  mieszkania to, co było niezbędne, podporządkowując się reb Chaimowi, który
                  wraz z nadejściem Pesach stał się prawdziwym gospodarzem całego mieszka-
                  nia. Potem oboje, reb Chaim i Rywka, stanęli na środku kuchni. Nabiegłe krwią,
                  okaleczone oko Chaima spoglądało w przestrzeń, ale zdrowe patrzyło na zasłonę,
                  która oddzielała kwaterę rodziny Ejbuszyców. Rywka dobrze wiedziała, co się
                  dzieje w sercu Chaima. Od wielu dni próbowała go przekonać, że dobrze by było
                  zaprosić współmieszkańców na seder, albo raczej zaproponować im wspólne
                  świętowanie, aby choć jeden raz poczuć braterstwo z ludźmi, którzy mieszkają
                  z nimi pod jednym dachem.
                     W Chaimie walka wewnętrzna wciąż jeszcze trwała, gdy zbliżył się do zasłony
                  i zawołał Blumcię Ejbuszyc. Kobieta wyszła spoza niej, rozprostowując plecy.
                  Gdy tylko ujrzała twarze swoich współmieszkańców i zakłopotanie, jakie się na
                  nich malowało, to, aby dać im czas na przyjście do siebie, zaczęła narzekać na
                  swoją pracę w pralni, gdzie stojąc przez dwanaście godzin, musi spierać krew
                  z żołnierskich koszul.
                     Reb Chaim chciał jej powiedzieć, że pranie koszul rannych niemieckich żoł-
                  nierzy powinno ostudzić jej serce, ale zamiast tego wyprostował się, zdrowym
                  okiem zajrzał Blumci prosto w twarz i zaproponował:
                     – Może tak byśmy wspólnie świętowali seder w tym roku, co, sąsiadko?
                     Blumcia, choć spodziewała się zaproszenia, speszyła się nieco, a jej twarz
                  oblał rumieniec.
                     – Dobry pomysł… – odrzekła.






                  4    Chomec (hebr. chamec) – zakwas, produkt fermentacji zboża, który ze względów rytualnych był
                     zakazany w czasie świąt Pesach. Żydzi musieli pozbyć się wszelkiego zakwasu z domów, stąd
                     generalne sprzątanie i usuwanie wszelkich okruszków z mieszkań w przededniu świąt.
                  5     Koszerowanie (oczyszczanie) naczyń zgodnie z żydowskimi przepisami religijnymi.  367
   364   365   366   367   368   369   370   371   372   373   374