Page 73 - Centrum Dialogu im. Marka Edelmana w Łodzi. "Bałucki słownik"
P. 73
Swe dziecię żeś utopiła. Z
Nazajutrz płacze, narzeka,
Że córka gdzieś zaginęła,
Bez podejrzenia nie zwleka,
Szukać córeczki zaczęła.
A na policji zeznaje,
Że banda skradła jej dziecię
I list anonim oddaje,
A córka gnije w klozecie.
Policja ten list zbadała,
Że kochankowie pisali,
Straż na Szopena wezwała
I kloak wnet przeszukali.
Znaleźli ciało dziewczyny,
Ledwie dwanaście lat miała.
To przecież dziecko bez winy,
Czym w drodze była ta mała?
Dlaczegoś matko zabiła,
Zza grobu pytam, dlaczego?
Nas szczera miłość łączyła,
Tyś chciała szczęścia nowego.
Szczęście prysnęło jak bańka,
Żyć mi nie dałaś na świecie.
Nawet dla swego kochanka,
Przestałaś kochać swe dziecię.
Tyś gorsza od Gorgonowej,
Boś własną córkę zabiła.
Zemściłaś się na mnie gorzej,